Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2012

Wakacyjne lenistwo

Bartek ostatnio jest bardzo...ale to bardzo rozkojarzony. Daliśmy mu dużo swobody w wyborze spędzania czasu i gdyby mógł  spędzał by na oglądaniu swoich ulubionych filmów 24 godziny z przerwami na toaletę i jedzenie. Albo grałby w gry na PSP ( w naszym domu przyjęła się nazwa "Czarny" dla tego urządzenia ). Całe szczęście, że uwielbia wodę i basen jest blisko. Jednak jak to w życiu bywa nie zawsze możemy pójść popływać i pozostają nam szybkie spacery, ewentualnie przejażdżka na rowerach. Dobrze, że w weekendy jeździmy poza miasto.
Jestem sama sobie winna, bo to ja pozwalam na takie spędzanie czasu i nie ma co teraz wzdychać przed kłopotami we wdrażaniu nowego planu dnia z nauką, ćwiczeniami itp. rzeczami. Już widzę oczami wyobraźni dwa tygodnie "walki", łez i ciągle powtarzanym słowie "przerw-ka!". No cóż... nic nowego.

Szkolna gorączka

Do rozpoczęcia nowego roku szkolnego podchodziłam do tej pory dość lajtowo. My z Bartkiem tak naprawdę zaczynamy uczyć się na 100% dopiero od października. Wrzesień jest zawsze taki piękny i pogodny, że szkoda siedzieć w domu. Jeździmy w tedy na wycieczki tematyczne. W tym roku będą pod hasłem: "Szlakiem Jagiellonów". Akurat  panowanie Jagiellonów mamy w tym roku w programie. Na pierwszy ogień zaplanowałam Kraków, a potem Sandomierz, Wiślicę, Lublin, a i historia Radomia wiąże się ściśle z panowaniem tej dynastii. Marzy mi się wyjazd na Litwę, ale to pewnie na wiosnę.
Teraz czytając fora internetowe poczułam lekki niepokój, bo tam wszyscy o szkole. Ulegając presji wyciągnęłam książki do historii z myślą, że czas coś już zaplanować. I tak zrodził się pomysł na wyprawę.

I po urlopie

Dany nam czas wspólnego odpoczynku spędziliśmy w lesie. Od rana do późnego popołudnia była to nieustająca lekcja przyrody, która spontanicznie zamieniła się w zbieranie grzybów. Jak to bywa z planami nie wszystko poszło po mojej myśli, czyli zabrakło wycieczki rowerami ( w ostatniej chwili dwa z naszych pojazdów pojechało do reperacji), ale za to chodziliśmy dużo spostrzegając zjawiska na ziemi i niebie, które przy jeździe na rowerze by nam umknęły
Bartosz coraz częściej chowa swojego "przyjaciela" do plecaka dzięki temu oglądał biedronkę, żuka - gnojarka (bierze je do ręki!), różnej wielkości mrowiska i ćwiczyliśmy nazwy spotykanych roślin. Poza tym wybiegał się i wykrzyczał. Nie było nikogo, kto zwracał by uwagę na nietypowe zachowanie naszego syna, a ja nareszcie się nie stresowałam.
Mieliśmy też małą przygodę ponieważ pomyliły nam się kierunki i zboczyliśmy z trasy. Mapa nie pomogła, słońca nie było, a my zapomnieliśmy zabrać kompas.Do tego padał deszcz, ale na szczęście…

Urlop

Dziś popołudniu zaczął nam się oficjalnie urlop. W tym roku nie będzie długi, bo aż pięć dni. Pogoda zapowiada się wspaniała i już zaplanowałam wyjazd. Co prawda niezbyt daleko od domu, ale zawsze.
Będzie las, łąki, woda i wypróbowani przyjaciele. Nieodłącznym pojazdem będą rowery (mój ulubiony transport). Może znajdziemy wspaniałe prawdziwki i kozaki? No, po prostu już się nie mogę doczekać jutrzejszego ranka.

Niekończąca się opowieść..przynajmniej na razie

Zdaje się, że survival stał się elementem co tygodniowych wypraw do lasu.
Oto fotograficzna relacja z ostatniej wycieczki:

 Grzanie wody na ciepłych kamieniach



 Tradycyjna kiełbaska dla taty i Przemka


 Dzielny szeryf Chudy w polskiej dziczy




Nowa ochrona przed deszczem, tym razem z worków na śmieci

Urodziny

Nasz niezwykły syn dzisiaj kończy 15 lat.Ponieważ jesteśmy rodziną wierzącą, takie uroczystości poprzedzane są Mszą Św. w intencji Jubilata. Ja zawsze mdlę się słowami Ruperta Isaccsona :" Nie proszę by wyzdrowiał z autyzmu, ponieważ jest to częścią jego osobowości, ale Spraw by jego życie stało się do zniesienia." Życzymy naszemu synowi by na tyle się usamodzielnił, by pewnego dnia sam odkrywał świat , by na swojej drodze spotykał życzliwe osoby. 










Jak co roku obchodzimy jego urodziny na działce u moich rodziców. Traktujemy tę uroczystość też jak pożegnanie wakacji, choć co dwa lata w ostatni weekend  sierpnia odbywa się w Radomiu Air Show i wtedy żegnamy lato kibicując wspaniałym lotnikom z całego świata, którzy przez dwa dni robią na niebie fantastyczne rzeczy,  zapierające dech w piersiach.
Jednak w tym roku to urodziny Bartosza są imprezą pierwszoplanową. Po grill- part , Magda postanowiła sprawić mu od siebie prezent i poszli do kina na "Meride Waleczną", …

Idziemy na zakupu

Bartek ostatnimi czasy bardzo urósł. Nie jest już" moim małym synkiem", którego bez problemu podrzucałam w basenie.Chłopaczysko mnie przerosło i musimy korygować różne zachowania. Np. On teraz nosi parasol, gdy pada deszcz i to ja opieram się na jego ramieniu (na razie próbujemy wprowadzać te zmiany.....bardzo powoli, przecież nie co dziennie pada deszcz).
Oprócz zmian w zachowaniu niestety przyszedł czas na zmianę garderoby i tu zaczynają się schody.
Do tej pory chodziliśmy do sklepów z odzieżą dziecięcą i w dość miłej atmosferze przymierzaliśmy ubrania.
Teraz przyszedł czas na odwiedziny młodzieżowych sklepów, które  nie są  przyjazne. A to za sprawą wystroju jak i "muzyki", a raczej nieznośnego hałasu. Ja ledwie wytrzymuje, a co dopiero Bartek..
Przymierzyliśmy okołu dwudziestu par spodni , z dziesięć kurtek i po dwóch i pół godzinie wszyscy mieliśmy dość tych zakupów. Bartek zniósł hałas i przymierzanie całkiem  dobrze, choć miał bardzo nieszczęśliwą minę. Jedn…

Święta, rocznice czyli 15.08.

Piętnasty sierpień kojarzy mi się zawsze z odpustem na wsi, gdzie spędzałam wakacje. Jako dziecko uwielbiałam kolorowe stragany z zabawkami, sztuczną biżuterią, słodyczami własnej roboty i cukrowa watą. Były też lody na patyku "Bambino", a na placu targowym przyjeżdżała olbrzymia, łańcuchowa karuzela. Zawsze dostawałam nową sukienkę, którą obowiązkowo ubierałam do kościoła.
Czasy się zmieniły, chociaż w "mojej" wsi nadal odbywa się odpust. Są stragany, ale z tandetnymi chińskimi zabawkami, które można kopić wszędzie. Nie ma już moich ulubionych glinianych ptaszków do których wlewało się wodę i gwizdało.
Czasy się zmieniły i połączyliśmy Święto Kościelne z Dniem Wojska Polskiego oraz z rocznicą Cudu nad Wisłą. Czyli mamy trzy w jednym.

Powiew jesieni

Od dwóch dni pada. Temperatura spadła poniżej dwudziestu stopni. Zaczęliśmy szukać jesiennych ubrań.
Jak wiadomo w czasie deszczu dzieci się nudzą, ale nie moje. Jedno do południa chodzi do przedszkola jako pomoc, a drugie zaczęło się uczyć. Od jakiegoś czasu, gdzieś tam w głowie błyska myśl, że niedługo szkoła. Widzę już mamy w księgarni, które kupują podręczniki za jakieś astronomiczne sumy, a ja- przyznam się nieskromnie- odczuwam wielką satysfakcję, że tego nie muszę robić.Jednak troszkę ulegam nastrojowi i od czasu do czasu przeglądam podręczniki. W tym roku postanowiłam ich nie kupować. Przymierzam się do opracowania własnych pomysłów na bazie książek - nie podręczników, oczywiście w oparciu o podstawę programową. Na pewno więcej będziemy korzystać z eduROM-ów firmy YDP, bo to akurat zamierzam kupić.Oczywiście w naszej edukacji domowej stawiamy na samodzielność w sferze dnia codziennego, więc będą zajęcia "praktyczno - techniczne" i więcej sportu. A na razie ciągle mam…

Warszawski dzień

Wczoraj byliśmy cały dzień w  Warszawie. Pogoda nam dopisała ( trochę jesienna), więc można było spacerować. Właściwie to zwiedzaliśmy muzea w ramach konkursu "Raz, dwa, trzy... Warszawiakiem jesteś ty", ale mogliśmy też troszkę pospacerować po miejscach nie odwiedzanych przez turystów. A uwierzcie mi są to bardzo urokliwe miejsca z kafejkami i małymi knajpkami, które są jedyne w swoim rodzaju. Nie przepadamy za sieciówkami, gdzie wszędzie jest tak samo i to samo oferują. Po prostu nie mają charakteru i klimatu. Wracając do muzeów. Odwiedziliśmy trzy:

1. Muzeum Wojska Polskiego


Ślady Powstania Warszawskiego

2. Muzeum Niepodległości


Całe szczęście, że jest wolne krzesło


                 To cudo rośnie przed muzeum

Odkrywanie nowych miejsc ze znanymi pomnikami

Urokliwe miejsce na obiad

3. Muzeum Powstania Warszawskiego




Trzecie , od góry, Krzysztof Kamil Baczyński

 Na dziś koniec.

Basen

Bartek ma dwie wielkie pasje. Jedna to filmy animowane, a druga to woda. Odkąd nauczył się pływać tak jak wszyscy,  możemy wspólnie cieszyć się pobytem na basenie. Pływać wspólnie i wspólnie się bawić.
Dzisiaj był z siostrą, a ja robiłam zdjęcia.