Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2013

Czas cudów!

Żyjąc długo z autystykiem pod jednym dachem przyzwyczajamy się do jego zachowań i ograniczeń.
Popadamy w rutynę. Rozumiemy się bez słów ( u nas dosłownie i w przenośni). Nie oczekujemy spektakularnych zmian, choć nadal chodzimy na różne terapie, ćwiczymy w domu i staramy się uczyć.
A jednak w zupełnie niespodziewanym momencie coś się zmienia. Tak było z wydmuchiwaniem nosa. Już straciłam nadzieję, że kiedykolwiek Bartek opanuje tę umiejętność,  a on  w okolicach szóstej klasy wydmuchał nosa jakby robił to od zawsze. Drugą czynnością, której nie mógł opanować było zawiązywanie butów. Kiedy był mały przy kupowaniu obuwia nie raziło, że to ja mu je zawiązuje (komentarze raczej były miłe). Potem wpadłam na pomysł i kupowałam mu buty na rzepy. Kiedy jednak ostatnio poszliśmy na rolki spotkała mnie bardzo niemiła reakcja innych ludzi, kiedy to zakładałam i wiązałam rolki chłopakowi, który ma 180cm wzrostu. Zaczęliśmy unikać miejsc , gdzie zwykle jest dużo ludzi, albo zakładałam mu już rolki…

Świąteczne witraże

U innych robi się pierniczki lub świąteczne ciasteczka. I choć foremki na nie leżą od lat w kuchennej szafce nie robimy ich jeż od trzech lat. Może dlatego, że Bartek nie może ich jeść, a może z braku czasu. Któż to wie?!
Zamiast ciastek Bartek rysuje przed świętami i robi witraże świąteczne, które są wspaniałymi prezentami. A oto  one:







Boże Narodzenie 2013'

W tym dniu radosnym, oczekiwanym, gdzie gasną spory, gdzie goją się rany życzę Wam zdrowia, życzę miłości niech mały Jezus w sercach zagości, szczerości duszy, zapachu ciasta, przyjaźni- która jak miłość wzrasta- kochanej twarzy co rano budzi i wokół pełno życzliwych ludzi.

Adwent czas zacząć

Po raz trzeci będziemy ubierać Drzewo Jessego. w tamtym roku poszliśmy na łatwiznę i nie robiliśmy nowych symboli tylko wieszaliśmy już zrobione, a jedynie przynieśliśmy gałązki gruszy i jabłoni i czytaliśmy fragmenty Biblii . W tym roku postanowiłam zrobić nowe ozdoby, a właściwie będzie je robił Bartek pod moim czujnym okiem. Magda tym razem będzie nam towarzyszyć okazjonalnie ( czyli w weekendy) . O idei ubierania Drzewka Jessego można przeczytać http://majorkids.wordpress.com/co-to-jest-drzewo-jessego/.

Lektura - "Harry Potter i więzień Azkabanu."

Kiedy we wrześniu dostałam listę lektur dla Bartosza na ten rok szkolny byłam zaskoczona.
Obok " Kamieni na Szaniec." i " Balladyny" znalazły się dwie książki, które wzbudziły mój śmiech - " Harry Potter i więzień Azkabanu" oraz " Życie Pi".  Myślę, że już morze wylano opinii na temat obecnego kanonu lektur we współczesnej szkole. Jedno jest pewne poziom nauki drastycznie spadł, a raczej osiągną poziom zero.
Niemniej trzeba we wszystkim szukać tej jasnej strony ( choć czasem to trudne, a w niektórych przypadkach niemożliwe). Ja znalazłam.
Jakiś czas temu robiłam generalne porządki i natknęłam się na rysunki Magdy ze szkoły podstawowej.
Jeden z nich ( z kl. III) przedstawiał Harrego Pottera , a kilka dni temu przeczytałam post na blogu Padmy o wyprawie do Londynu , a konkretnie do studia filmowego, gdzie powstawał film o czarodzieju. Nagle wróciły wspomnienia jak kupowałam pierwsze wydania Harrego i czytałam je szybciej niż moja córka. Pamiętam j…

Ach ten listopad!

Miną już rok od poprzedniego wpisu o listopadzie ( jak ten czas szybko ucieka!). Miesiącu najmniej  lubianym, a jednak po raz drugi chciała bym pokazać go w lepszy świetle. Zwłaszcza,że jest nadal ciepło choć mokro, ale nie na tyle, żeby nie można było spacerować, biegać  lub jeździć na rowerze.
Choć dni zdecydowanie są krótsze ( zwłaszcza po zmianie czasu) to przed siódmą rano z mojego okna w kuchni można oglądać przecudne wschody słońca, a do trzeciej przebywać na świeżym powietrzu odwiedzając podmiejski las lub Skansen Ziemi Radomskiej. A jak brak czasu na te długie wycieczki zawsze można na godzinkę wpaść do Starego Ogrodu pokarmić kaczki i inne ptactwo ( przeważnie gołębie).


Te zdjęcia są pamiątką z " Święta  chleba ", które co roku odbywa się jesienią w naszym Skansenie.

Czas powrócić

Dawno  nie pisałam, co nie znaczy, że nic się u nas nie działo.
Październik był miesiącem wielkich zmian w naszej rodzinie. Wszystko za sprawą naszej córki, która rozpoczęła pierwszy rok studiów w Warszawie. Co oznacza, że rozpoczął się proces odcinania pępowiny, który ja (o dziwo!) znoszę bardzo źle. Natomiast Bartosz rozpoczął ostatni rok nauki w gimnazjum. Ponownie staną przed komisją orzekająca o stopniu niepełnosprawności, po latach rożnej terapii zdecydowaliśmy się na leczenie medyczne i  przed nami badanie psychologiczne ( które zadecyduje co dale z nauką).
Poza tym próbujemy realizować materiał przeznaczony na ten rok szkolny, ale więcej czasu spędzamy na uczeniu się mówienia, pisania ( ręcznego i komputerowego) , zadawania pytań i odpowiedzi na nie.
Mam wrażenie, że stoimy w miejscu, a raczej wróciliśmy do początków naszej przygody z autyzmem. Chociaż jest zasadnicza zmiana pomału odchodzimy od pomocy dla maluchów. Jednak świat obrazkowy będzie zdecydowane królował w nauce i…

Air Show 2013

Mija dwa tygodnie od pokazów lotniczych w Radomiu, a my ciągle do nich wracamy.
Już dwa dni przed oficjalnym rozpoczęciem pokazów byliśmy podekscytowani i popołudnie spędzaliśmy pod lotniskiem oglądając próbne loty maszyn powietrznych z całego świata.
Było co oglądać. W tym roku zaprezentowały się helikoptery transportowe ponieważ Polska planuje ich zakup.  Niemniej nie zabrakło odrzutowców jak F16, Mig czy Rafael choć mnie najbardziej podoba się Miraż, ale niestety już do nas nie przylatuje. No i oczywiście gwóźdź programu czyli zespoły akrobacyjne. W tym roku gwiazdami byli Szwajcarzy i Chorwaci. Oba zespoły doskonałe, choć moim skromnym zdaniem, ciut lepszy był zespół szwajcarski.  Atmosfera była piknikowa, pogoda dopisał, Bartek ze słuchawkami, tłumiącymi hałas, wytrzymał cały dzień i z zainteresowaniem oglądał samoloty na niebie. Zdjęć porobiliśmy bardzo dużo i do dziś nie zdążyłam ich wszystkich obejrzeć.
Już myślimy o następnym air show, które odbędzie się w 2015 roku. Bartosz …

16 lat minęło

Wszystko wskazywało na to, że   kolejne urodziny Bartosza odbędą się według utartego scenariusza.
Najpierw Msza Św. potem rodzinna impreza na działce.  Tak też było w te szesnaste urodziny, ale Magda wpadła na pomysł, żeby po rodzinnej imprezie ( na drugi dzień) zrobić bratu urodziny z  młodzieżą poza domem. Zaprosiła swoją przyjaciółkę z chłopakiem i swojego chłopaka, Wszyscy oni się zgodzili. Spotkali się w południe, a wrócili późnym popołudniem. Byli na kręglach, potem próbowali dostać się do dziecięcego parku rozrywki, a skończyli w Mac Donaldzie .
Ja tymczasem miałam bardzo......bardzo dużo czasu dla siebie. Było to o tyle miłe, że nie musiałam cały czas myśleć jakby tu zagospodarować czas Bartkowi, żeby nie siedział bezczynnie, gdy ja jestem zajęta robotami domowymi. Ten czas uświadomił mi czego tak naprawdę chcę dla naszego syna. Grona znajomych z którymi wyskoczy do kina, na rower czy tak po po prostu na włóczenie się po mieście.
I tego mu życzę z całego serca!


Czas leniuchowania

Uwielbiam ten czas. Czas, który inaczej płynie - jakby było go więcej. Przesuwa się powoli, leniwie, a my mamy tyle chwil dla siebie. W tym roku wakacje mamy długie ponieważ Magda zdawała maturę w maju więc od 1 czerwca do 1 października jesteśmy wolni. Bartek , tak naprawdę, solidną naukę też zaczyna   od października.
Czerwiec był pod znakiem intensywnej rehabilitacji , bo mój "mały "synek za szybko rośnie . Odwiedzaliśmy masażystę, fizykoterapeutkę, ortopedę i lekarza DAN (lekarz od autystyków) .
Na szczęście przyszedł lipiec i niespodziewanie wyjechaliśmy na osiem dni nad morze. Było fantastycznie.
Sierpień to czas na wyjazdy na pobliską wieś, gdzie jeździmy na rolkach i rowerze. To też czas na urodziny Bartosza i , w tym roku , na Air Show.
Przełom sierpnia i września spędzimy w warszawskich muzeach. Po raz trzeci bierzemy udział w zabawie organizowanej przez Muzeum Powstania Warszawskiego pt. "Raz, dwa, trzy Warszawiakiem jesteś Ty".
Potem mamy pomysł na wyja…

4. Radomski PIKNIK NAUKOWY

Od czterech lat w dniu 1.06. centrum Radomia zamienia się w poligon doświadczalny.
Niezmiennie króluje na nim chemia i fizyka, ale w tym roku doszła biologia, astronomia i .... plastyka.
Były też występy młodych artystów. Jednym słowem " dla każdego coś miłego". 
Bartosz niezmiennie najbardziej lubi stanowiska z mikroskopami i komputerami.









O Wiośnie cd.

Zawsze fascynowały Bartosza aparaty cyfrowe. Wydawały dźwięk, błyskały i jakiś fragment pokoju pokazywał się. Potem okazało się, że można zrobić zdjęcie swoim ulubionym zabawkom . Kiedy zobaczyłam jak je ustawia i pstryka im zdjęcia, uznałam że warto coś z tym zrobić.
Wyruszyliśmy w plener. Niestety w między czasie zepsuła nam się lustrzanka cyfrowa. Na razie mamy do dyspozycji "komunijny aparacik". Bartek podchodzi do niego z wielka ostrożnością.
Oto efekty wczorajszego spaceru:





" Wiosna, wiosna....ach to ty!"

Czekaliśmy na nią długo, ale kiedy przyszła Świat wokół nas nagle wypiękniał. I choć kaprysi, często deszczem płacze to jednak fantastycznie, że już jest.
Na wszystkie zajęcia Bartka staramy się chodzić piechotą i zawsze mamy aparat ze sobą. Mnie zachwycają wszelkie rośliny, a synek uczy się robić ich zdjęcia.


Czas powrócić

Dawno nie pisałam i właściwie to troszkę wypadłam z rytmu. Możliwe, że znowu nabiorę wprawy gdy regularnie będę klikać w klawiaturę.
Mamy maturę za sobą. Teraz cierpliwie czekamy na wyniki i troszkę planujemy wakacje. Bartek jeszcze pisze egzaminy, ale w tym roku idzie mu to znacznie wolniej. Jednak myślę, że koło10.06 skończymy . Na razie chodzimy intensywnie na rehabilitacje, pływamy i czekamy na nasz wymarzony rower , czyli tandem.
Między chorobami, które mnie dopadły, byliśmy na paru koncertach muzyki poważnej i odwiedziliśmy weekendowo (18 - 19. 05.) Kraków. Jak zwykle oczarował nas!








Początek roku...

No nie taki znowu początek. Mija właśnie drugi miesiąc i już pewnie niektórzy zapomnieli, że osiem tygodni temu żegnaliśmy stary rok i witaliśmy nowy.
Dni upływają szybko, zapełnione zwykłymi, codziennymi obowiązkami . Tak jak większości nie ominęło nas przeziębienie, które co jakiś czas powraca, ale też mieliśmy kilka miłych wydarzeń.
Rozpoczęliśmy  Nowy Rok w radomskim teatrze. Od paru lat chodzimy na sylwestrowe premiery. Tym razem była to sztuka pt. "Cafe Sax piosenki Agnieszki Osieckiej". Spektakl przeniósł nas w czasy PRL-u, do małej kawiarenki na Saskiej Kępie, gdzie przesiadywała Agnieszka Osiecka. Tam powstały jej największe przeboje, które usłyszeliśmy w niezwykłej interpretacji radomskich aktorów.
Nie miną tydzień , a już nasza córka poszła na swoją studniówkę. Bawiła się do rana i według jej relacji "było fantastycznie". Ja mogę , nieskromnie dodać, że wyglądała... bajecznie! Ubocznym efektem tego balu było to, że z wielką przyjemnością obejrzeliśmy fil…