Muzeum Gazownictwa i Muzeum Niepodległości

Czwartkowy poranek przywitał nas słońcem i troszkę chłodnym powietrzem. Spiesząc się na busa z Radomia do Warszawy zabraliśmy kurtki, które niestety okazały się zbędne. W Warszawie byliśmy przed jedenastą. Nasz zespół w liczbie trzech osób wsiadł do tramwaju nr 15 w kierunku Żoliborza. Pojechaliśmy do Muzeum Gazownictwa. Wybraliśmy to muzeum ponieważ w konkursie bierze ono udział po raz pierwszy i byliśmy bardzo ciekawi jak wygląda. Nie zawiedliśmy się. Jest wspaniałe. Znajduje się na w budynku z 1888 roku. Posiada różnorodne eksponaty Takie jak: maszyny i urządzenia z XIX w.,piece i grzejniki - zrekonstruowane jest mieszkanie z przełomów wieku ( pokój, kuchnia i łazienka), gazomierze i liczniki oraz latarnie gazowe. Na piętrze jest czasowa wystawa dotycząca 155 - lecia uruchomienia pierwszej "Fabryki gazu" na Powiślu i oświetlenie latarniami gazowymi ulic i placów Warszawy. Dzisiaj możemy podziwiać czynne latarnie gazowe na ul. Agrykoli i niektórych uliczkach Bielan.
Duże wrażenie zrobiło na nas otoczenie budynku muzealnego, gdzie można podziwiać zachowane z XIX wieku budynki z czerwonej cegły, wieżę ciśnień, latarnie gazowe i klimatyczne skwerki z zielenią . Po raz pierwszy odkąd bierzemy udział w konkursie muzeum przygotowało wydruki kart z zadaniami dla tych co nie mają swoich. Ciekawostką jest też, że wchodzi się na teren Spółki PGNiG, gdzie znajduje się muzeum przez portiernię po uzyskaniu przepustki.
Spędziliśmy tam prawie dwie godziny. Po wyjściu skierowaliśmy się na przystanek autobusowy i podjechaliśmy do Centrum, niedaleko Muzeum Sztuki Współczesnej. Na chwile zajrzeliśmy do niego, bo potrzebowaliśmy kodu. Przy okazji Magdalena zajrzała do księgarni i miałam wrażenie, że została by tam na bardzo długo. Między czasie zrobił się upał i postanowiliśmy zrobić sobie przerwę. Wybraliśmy się do mojej ulubionej cukierni na Chmielnej i tam uraczyliśmy się lodami, mrożoną herbatą, kawą i ciastkami. Przespacerowaliśmy się po Nowym Świecie i Krakowskim Przedmieściu kierując się w stronę Muzeum Niepodległości. Na miejscu okazało się, że nie wzięliśmy karty z zadaniami. Z nadzieją zwróciłam się do sympatycznych Pań w kasie. Bez problemu wydrukowały na potrzebną kartę i pomogły w odczytaniu pytań, bo niestety toner z tuszem zawiódł. Za co bardzo, bardzo im dziękuję. Spotkaliśmy też inny zespół biorący udział w Warszawiaku, ale z moich prób nawiązania kontaktu jakoś nie byli zadowoleni szczególnie mama. No cóż, myślą, że potraktowała nas jak konkretów do nagrody zapominając, że każdy zespół, który wykona zadania otrzymuje nagrodę.
W Muzeum Niepodległości oprócz stałej wystawy zawsze są ciekawe wystawy czasowe. W tym roku  obejrzeliśmy propagandowe plakaty PRL dotyczące ziem odzyskanych.
Po udanym pobycie w obydwu Placówkach muzealnych udzieliliśmy sobie nagrody w postaci doskonałych pierogów na ul. Bednarskiej. Zmęczeni, ale zadowoleni wróciliśmy pociągiem do domu. Niestety po przybyciu do domu okazało się, że zapomnieliśmy włożyć do aparatu fotograficznego karty pamięci  i nie mamy żadnego zdjęcia. Straszna szkoda ponieważ obfotografowałam wszystko w środku i na zewnątrz w Muzeum Gazownictwa, a przed Muzeum Niepodległości zrobiłam kilka fajnych zdjęć " Grubej Kaśce", która tam stoi w stanie nienaruszonym od 1787 roku. Na pewno powtórzę sesje zdjęciową, ale dopiero w drugiej połowie września, więc będzie załącznik do tego wpisu.
Przed nami ostatnie, najważniejsze Muzeum. Bez niego nie brali byśmy udziału w "Raz, dwa, trzy Warszawiakiem jesteś Ty". W niedziele cały  zespół : mama,tata, Magdalena i Bartek odwiedzą Muzeum Powstania Warszawskiego . W ten sposób, jak co roku od lat pięciu, zakończymy część konkursową.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Opowieść ojca przez mongolskie stepy w poszukiwaniu cudu" - Rupert Isaacson

"Maria i ja"

Twoje dziecko jest inteligentne.